Data Publikacji: 29 Kwiecień 2022. Data Aktualizacji: 18 Październik 2025.
Sam się do końca nie spodziewałem, że na temat Elementora, jego wersji Pro, oraz porównania Elementor vs Gutenberg wyjdzie mi aż tak kompleksowy artykuł. Niezależnie czy zastanawiasz się, nad rozpoczęciem pracy z Elementorem, czy może jesteś już jego wytrawnym użytkownikiem – jestem przekonany, że znajdziesz tu mnóstwo ciekawych informacji. Zapraszam do lektury.
Czym jest Elementor dla WordPressa i czy warto go używać?
Świat WordPressa od lat żyje jednym pytaniem: czy Elementor to błogosławieństwo, czy przekleństwo dla stron internetowych?
Po jednej stronie barykady stoją jego entuzjaści – twierdzą, że to narzędzie stworzone z myślą o tych, którzy chcą projektować strony bez znajomości kodu. „Proste, szybkie i przyjemne” – powtarzają z uśmiechem, przesuwając kolejne widgety w magicznym interfejsie drag & drop.
Po drugiej stronie czekają sceptycy, którzy z miną programisty po trzeciej kawie krzywią się na widok kodu generowanego przez Elementora. Dla nich to nie page builder, a raczej page killer – zabójca wydajności, optymalizacji i zdrowego rozsądku.
A potem jest jeszcze trzecia, cicha grupa. Nazywają siebie profesjonalistami. Mówią: „nie chcem, ale muszem”. Wiedzą, że kod Gutenberga jest czystszy, ale też wiedzą, że klienci… cóż, wolą widzieć efekty natychmiast. I choć zaklinają się, że to już ostatni projekt w Elementorze, następnego dnia znowu klikają „Edytuj w Elementorze”.
Czy Elementor jest prosty w obsłudze?
Tak, i to aż za bardzo.
Gdyby nie był, nigdy nie zdobyłby takiej popularności. Według danych z oficjalnego repozytorium WordPressa, liczba aktywnych instalacji Elementora przekroczyła już 5 milionów. To robi wrażenie – i trudno się dziwić.
Największą zaletą Elementora jest praca w trybie frontendowym, czyli bezpośrednio na stronie. Użytkownik widzi od razu efekty swoich działań – zmienia nagłówki, kolory, układ sekcji i od razu wie, jak strona wygląda „na żywo”.
To ogromna przewaga nad klasycznym edytorem, w którym każda modyfikacja wymagała ciągłego przełączania się między trybem edycji a podglądem.
Dzięki intuicyjnemu interfejsowi i systemowi „przeciągnij i upuść” Elementor pozwala tworzyć nawet skomplikowane układy bez znajomości HTML, CSS czy PHP. Właśnie dlatego tak wielu początkujących twórców stron traktuje go jako swoje główne narzędzie pracy.
Czy Elementor generuje mnóstwo zbędnego kodu?
Niestety tak – i to jest jego największy grzech.
Każdy element dodany w edytorze to dodatkowe linijki kodu HTML, CSS i JavaScript. Efekt? Strony budowane w Elementorze bywają ciężkie, ładują się wolniej i wymagają dodatkowej optymalizacji.
Z tego powodu w branży krąży powiedzenie: „Wyklikaj to sobie w Gutenbergu”. Domyślny edytor WordPressa, choć mniej efektowny wizualnie, generuje znacznie czystszy kod i lepiej współpracuje z motywami zoptymalizowanymi pod Core Web Vitals.
Nie oznacza to jednak, że Elementor to zło wcielone. W wielu przypadkach pozwala po prostu szybko zrealizować projekt bez konieczności zatrudniania dewelopera. Łatwo w nim ułożyć sekcje, kolumny, siatki, obrazy i nagłówki, co w tradycyjnym edytorze mogłoby zająć znacznie więcej czasu. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy z prostego projektu robi się potwór złożony z dziesiątek widgetów i efektów wizualnych.
Czy warto używać Elementora jako edytora wizualnego?
To zależy, ale w wersji podstawowej – raczej nie.
Darmowa edycja Elementora nie oferuje funkcji, które rzeczywiście usprawniłyby pracę profesjonalisty. Brakuje w niej narzędzi do tworzenia nagłówków, stopek, niestandardowych szablonów czy dynamicznych treści.
Prawdziwy potencjał widać dopiero w Elementor Pro, który pozwala na tworzenie kompletnych motywów, integrację z WooCommerce i zaawansowaną personalizację. Wtedy faktycznie można mówić o pełnoprawnym narzędziu projektowym.
Jeśli jednak prowadzisz bloga lub prostą stronę firmową i chcesz, by witryna była szybka i lekka – lepiej postawić na Gutenberga lub alternatywne lekkie edytory blokowe.
Elementor? Tak, ale tylko w wersji Pro
Elementora Pro będę bronił jak Rejtan bronił honoru Rzeczypospolitej. Dlaczego? Bo to jedna z niewielu wtyczek, która realnie upraszcza pracę, zamiast ją komplikować. Wersja Pro to nie tylko kreator stron — to cały zestaw narzędzi, który może zastąpić kilka, a czasem nawet kilkanaście innych pluginów.
Dzięki niej nie muszę instalować osobnych rozszerzeń do:
- formularzy kontaktowych,
- osadzania map Google,
- tworzenia popupów,
- integracji z systemami mailingowymi,
- obsługi dynamicznych treści (świetnie współpracuje z ACF – Advanced Custom Fields),
- projektowania własnych szablonów (templatek),
- budowy landing page’y,
- osadzania wtyczek Facebooka,
- a nawet tworzenia sliderów*.
*Choć, umówmy się, sliderów już prawie nikt nie używa. Ich era skończyła się wraz z epoką Internet Explorera. Zamiast przesuwających się obrazków, znacznie lepiej postawić dziś na mocne CTA (call to action).
W praktyce korzystam z Elementora Pro głównie do projektowania szablonów. To potężne narzędzie pozwala mi stworzyć odrębny układ dla stron statycznych, osobny dla wpisów blogowych, a jeszcze inny dla sekcji z ofertą usług. Kiedy szablony są gotowe, treści wprowadzam już klasycznie — przez Gutenberga. Połączenie obu narzędzi daje świetny balans między elastycznością a wydajnością
Zalety Elementora Pro
Elementor ma jedną funkcję, która sprawia, że trudno się z nim rozstać: pełną kontrolę nad wyglądem strony w różnych wersjach urządzeń. Można projektować sekcje wyłącznie pod mobile, desktop lub tablet (choć tablety, szczerze mówiąc, są dziś prawie nieistotne — to mniej niż 1% ruchu).
Dzięki temu można przygotować lekką, mobilną wersję strony i bardziej rozbudowaną desktopową – bez osobnych instalacji czy motywów.
Największa przewaga Elementora to szybkość realizacji. Tam, gdzie w Gutenbergu trzeba kombinować z blokami i stylami, w Elementorze wystarczy kilka kliknięć, by uzyskać efekt, który wygląda profesjonalnie. Efekty graficzne, animacje, układy – wszystko to można stworzyć w kilka minut, bez znajomości CSS.
Dla osób, które chcą mieć „ładnie i szybko”, to często bezkonkurencyjne rozwiązanie.
Czy Elementor spowalnia WordPressa?
Niestety, tak. Używanie Elementora w domyślnej konfiguracji to jak jazda samochodem sportowym po błocie – niby jedzie, ale w jakim stylu.
Domyślne ustawienia często powodują konflikty między stylami motywu a stylami globalnymi Elementora. W efekcie powstaje bałagan, który trudno okiełznać bez solidnej optymalizacji. Zbyt wiele widgetów, zbyt wiele efektów – i strona zaczyna ładować się jak Windows 98 po reinstalacji.
Nie ukrywam: sam spędziłem dziesiątki godzin na dopieszczaniu wydajności projektów w Elementorze. Dziś wygląda to dobrze, ale wymagało cierpliwości, testów i odrobiny obsesji.
Czy było warto? Tak – bo da się osiągnąć świetne wyniki, o ile wiesz, jak ujarzmić potwora.
Optymalizacja Elementora Pro
Optymalizacja Elementora to temat na osobny artykuł (który – obiecuję – tu się pojawi).
Na razie kilka praktycznych zasad:
- Dobierz odpowiedni motyw. Najlepiej współpracują z nim lekkie motywy takie jak Astra, Hello czy GeneratePress. Sam używam tego ostatniego.
- Nie pozwól Elementorowi nadpisywać stylów motywu. Niech dziedziczy ustawienia – to ograniczy konflikty i przyspieszy ładowanie.
- Używaj Elementora głównie do stron statycznych. Blog, aktualności czy długie artykuły twórz w Gutenbergu.
- Unikaj przesady. Im więcej kolumn i efektów, tym więcej kodu DOM i dłuższy czas renderowania.
Zasada jest prosta: im mniej wodotrysków, tym szybciej działa WordPress.
Podsumowanie – Czy warto używać elementora?
Od napisania pierwotnej wersji tego artykułu minęło kilka miesięcy – i był to czas pełen testów, frustracji, ale też odkryć. Przez ten okres pracowałem niemal wyłącznie w Gutenbergu. I wiesz co? Da się go polubić. Po początkowej irytacji przychodzi moment, w którym zaczynasz doceniać jego prostotę, czystość kodu i zaskakującą intuicyjność. Nie jest może tak efektowny jak Elementor, ale pod względem stabilności i wydajności – wygrywa bez dyskusji.
Coraz więcej osób łączy Gutenberga z motywem Kadence, tworząc lekki, elastyczny duet, który potrafi konkurować nawet z najbardziej rozbudowanymi builderami. Sam jeszcze nie miałem okazji przetestować tego zestawu w pełni, ale trudno przejść obojętnie obok rosnącej liczby entuzjastycznych opinii. Jeśli coś zyskuje taką popularność wśród deweloperów, to raczej nie przez przypadek.
Nie zmienia to jednak faktu, że Elementor pozostaje genialnym narzędziem, zwłaszcza w wersji Pro. Daje ogromne możliwości osobom, które chcą szybko stworzyć stronę o dopracowanym wyglądzie, bez wchodzenia w świat kodu. W jednym panelu otrzymujesz formularze, integracje, popupy, efekty animacji i setki gotowych bloków. To właśnie ta wszechstronność sprawia, że miliony użytkowników nie potrafią się z nim rozstać, nawet jeśli wiedzą, że płacą za to kilkoma sekundami ładowania więcej.
Elementor to idealne rozwiązanie dla osób kreatywnych, które cenią kontrolę nad wizualną stroną projektu. W rękach kogoś, kto rozumie jego ograniczenia i potrafi go zoptymalizować, może stać się naprawdę skutecznym narzędziem. Kluczowe jest jednak to, by używać go z umiarem — tam, gdzie faktycznie wnosi wartość.
Strony statyczne, landing page’e, prezentacje ofert, portfolio – tutaj Elementor błyszczy.
Blogi, magazyny treści, serwisy informacyjne – tu z kolei Gutenberg króluje, bo zapewnia czystość kodu, lepsze wyniki w Core Web Vitals i prostsze utrzymanie witryny w dłuższej perspektywie.
Warto też wspomnieć o optymalizacji. Dobrze skonfigurowany Elementor, z ograniczoną liczbą efektów, właściwie dobranym motywem i wyłączonymi zbędnymi skryptami, potrafi działać zaskakująco sprawnie. Oczywiście nie przebije minimalistycznego Gutenberga, ale może zbliżyć się na tyle, że różnica w praktyce przestaje mieć znaczenie.
Jeśli więc ktoś pyta, czy Elementor to dobry wybór, odpowiedź brzmi: to zależy, czego potrzebujesz.
- Jeśli priorytetem jest szybkość, czysty kod i SEO, wybierz Gutenberga.
- Jeśli liczysz na wizualny efekt, wygodę edycji i pełną kontrolę nad designem, Elementor Pro spełni swoje zadanie doskonale.
Wbrew pozorom te dwa światy wcale się nie wykluczają. W wielu przypadkach najlepiej działają razem – Elementor jako narzędzie do budowy struktury i szablonów, Gutenberg jako lekki edytor treści. To połączenie rozsądku z wygodą, a przy tym kompromis, który pozwala cieszyć się zarówno funkcjonalnością, jak i wydajnością.
Patrząc na to z perspektywy czasu, można powiedzieć jedno: nie ma jednego „świętego Graala” w świecie WordPressa. Są tylko różne drogi prowadzące do tego samego celu – stworzenia strony, która wygląda dobrze, działa szybko i daje użytkownikowi powód, by zostać na niej dłużej.
Dlatego nie warto demonizować ani Elementora, ani Gutenberga. Oba mają swoje miejsce, a prawdziwa sztuka polega na tym, by wiedzieć, kiedy i jak z nich korzystać.
Bo ostatecznie nie narzędzie tworzy dobrą stronę – tylko człowiek, który potrafi z niego mądrze korzystać.
Elementor vs Gutenberg w 2025 roku. [Aktualizacja]
Choć Elementor i Gutenberg dominują w świecie WordPressa, warto spojrzeć szerzej — na to, jak ich wybór wpływa na cały ekosystem strony: od SEO, przez bezpieczeństwo, po długoterminowe utrzymanie witryny.Zacznijmy od kwestii, która dla większości właścicieli stron jest kluczowa: pozycjonowanie w Google.
Wbrew obiegowym opiniom, sam fakt użycia Elementora nie jest czynnikiem rankingowym. Google nie „karze” stron zbudowanych w page builderach, ale ocenia ich wydajność, czas ładowania i strukturę kodu. Niestety, Elementor — z powodu rozbudowanego DOM i dużej ilości stylów inline — często wypada tu gorzej niż Gutenberg.
Dla SEO-owców oznacza to więcej pracy: kompresję kodu, lazy loading obrazów, minifikację skryptów i ostrożne używanie animacji.
Długowieczność projektów
Strona oparta na Gutenbergu jest zwykle bardziej odporna na zmiany w motywach i aktualizacjach WordPressa. Każdy, kto choć raz aktualizował Elementora i zobaczył posypany układ strony, wie, o czym mowa. Page buildery rozwijają się dynamicznie, ale często wprowadzają zmiany, które wymagają poprawek w istniejących projektach. Gutenberg natomiast — jako natywne rozwiązanie — zachowuje znacznie większą stabilność w czasie.
Kwestie Bezpieczeństwa
Więcej wtyczek to większe ryzyko. Elementor jest regularnie aktualizowany, ale jak każda duża wtyczka — bywa celem ataków. Dlatego utrzymywanie jego najnowszej wersji i stosowanie dodatkowych zabezpieczeń (np. Wordfence, iThemes Security) to absolutna konieczność. Gutenberg, zintegrowany z jądrem WordPressa, jest w tym zakresie bezpieczniejszy, choć mniej elastyczny.
Kompatybilności z motywami i wtyczkami
Nie każdy motyw WordPressa został stworzony z myślą o Elementorze. Motywy typu Hello, Astra, GeneratePress, OceanWP czy Blocksy to sprawdzone rozwiązania. Użycie przypadkowego, ciężkiego motywu często kończy się konfliktem stylów, błędnym wyświetlaniem elementów lub gigantycznym rozmiarem strony.
Porównanie edytorów
Z drugiej strony Gutenberg coraz mocniej zyskuje wsparcie producentów motywów. Coraz więcej z nich opiera się wyłącznie na blokach (tzw. Full Site Editing), co pozwala tworzyć nowoczesne strony bez dodatkowych wtyczek. To kierunek, w którym zmierza cały WordPress — mniej kodu, więcej natywnych rozwiązań.
Nie bez znaczenia pozostaje też dostępność (accessibility).
Strony zbudowane w Gutenberg są z reguły bardziej zgodne ze standardami WCAG i łatwiejsze do odczytu dla czytników ekranu. Elementor również wprowadził poprawki w tej dziedzinie, ale nadal generuje więcej niepotrzebnych znaczników, co utrudnia optymalizację dla osób z niepełnosprawnościami.
W kontekście UX warto wspomnieć o interakcji użytkownika z edytorem.
Elementor pozwala na natychmiastowy efekt wizualny, co jest ogromnym plusem dla osób nietechnicznych — projektantów, freelancerów, marketerów. Gutenberg z kolei zmusza do nieco bardziej „suchego” myślenia w kategoriach struktury i treści, a nie wyglądu. Dlatego część osób po prostu szybciej odnajduje się w środowisku wizualnym Elementora, szczególnie na początku swojej przygody z WordPressem.
Z perspektywy wydajności hosting ma ogromne znaczenie.
Ten sam projekt zbudowany w Elementorze może działać bardzo dobrze na szybkim serwerze z cache’em i CDN, a dramatycznie wolno na tanim hostingu współdzielonym. Dlatego zanim ktoś zacznie winić wtyczkę, warto spojrzeć na infrastrukturę — to często tam leży prawdziwy problem.
Alternatywy dla Gutenberga i Elementora
Coraz częściej mówi się też o alternatywach dla Elementora, takich jak Bricks, Oxygen czy Breakdance. Są lżejsze, szybsze i dają większą kontrolę nad kodem. Mają jednak jedną wadę — są skierowane raczej do deweloperów, a nie użytkowników, którzy chcą po prostu „zrobić ładną stronę”. Elementor, mimo swoich niedoskonałości, pozostaje najbardziej przystępny dla mas.
Warto też zwrócić uwagę na ekosystem dodatków.
Dla Elementora powstały setki rozszerzeń: od prostych widgetów po rozbudowane biblioteki gotowych sekcji. To ogromna zaleta — i jednocześnie pułapka. Nadmiar dodatków potrafi spowolnić stronę równie skutecznie jak kiepski motyw. Zasada „im mniej, tym lepiej” działa tu wyjątkowo dobrze.
Niektórzy projektanci podnoszą jeszcze jeden argument: brak unifikacji stylów między projektami.
Elementor ułatwia tworzenie stron, ale sprawia też, że każda z nich wygląda inaczej. W Gutenberg łatwiej utrzymać spójność wizualną w ramach całej marki, zwłaszcza gdy korzysta się z globalnych ustawień motywu.
Perspektywy Przyszłości
WordPress coraz śmielej stawia na edytor blokowy i koncepcję Full Site Editing. W praktyce oznacza to, że z czasem Gutenberg przejmie funkcje, które dziś oferuje Elementor. Nie oznacza to jego końca — raczej zmianę roli. Elementor może stać się bardziej wyspecjalizowanym narzędziem dla designerów, podczas gdy Gutenberg stanie się domyślnym wyborem dla większości użytkowników.
Z punktu widzenia biznesu różnica jest również istotna.
Elementor Pro to koszt rocznej subskrypcji (od ok. 60 do 200 dolarów w zależności od liczby stron). Gutenberg — jest darmowy. Dla freelancerów i małych firm to często kluczowy argument przy wyborze narzędzia.
Podsumowanie
Podsumowując: Elementor to wciąż król wygody, ale Gutenberg zyskuje koronę wydajności.
Ten pierwszy błyszczy efektem „wow”, drugi imponuje stabilnością.
Wybór między nimi to nie kwestia tego, co jest lepsze, lecz tego, co bardziej pasuje do Twojego stylu pracy i celów projektu.
Bo w świecie WordPressa nie ma jednej prawdy objawionej. Są tylko różne drogi do tej samej mety – szybkiej, skutecznej i estetycznej strony internetowej.

Potrzebujesz strony WWW?
#Szybko #Prosto #Bezboleśnie
Twoja obecna strona internetowa nie działa tak jakbyś sobie tego życzył? Może czas zamówić ją u profesjonalisty? ;]